Część pierwsza.

10. marca 2013 r.

Trzeba się spieszyć z tym co ukazuje się na tej stronie, bo coraz mniej sił i czasu! Trzeba wybrać te najważniejsze wspomnienia w natłoku ważnych i bardzo ważnych. Są takie, które - spisując - przeżywam na nowo, widzę każdy szczegół sceny, w jakiej to zdarzenie się dzieje, a jednocześnie wiem co ono dla mnie znaczyło i znaczy… Ale trzeba też wybierać te, które będą drogowskazami dla Tadzia i Basi i osób, którzy zechcą to czytać. Wybrałam temat o odpowiedzialności, gdyż wywarł na mnie ogromne wrażenie i dotąd pomagał żyć.


Był czerwiec roku 1964. Drugi lub trzeci dzień ostatniej już choroby mojego Ojca, wtedy 75-letniego. Nagły przerzut na mózg z ogromnym bólem głowy, tuż przed przyjęciem do szpitala na Lindleya na Oddział Neurologiczny. Na razie Ojciec jest jeszcze w domu, w swoim łóżku we własnym pokoju, w mieszkaniu które cudem udało się uzyskać dzięki narodzinom synka. Zastrzyk trochę złagodził ból, ale słowa wychodzą z ust Ojca z wielkim trudem. Gestem pokazuje, żebym zapisywała, i zaczyna dyktować.

Zwięzły, przemyślany plan działań w małym gospodarstwie należącym do SGGW, które około pół roku wcześniej mój schorowany Ojciec podjął się postawić na nogi wydobywając z rozpaczliwego stanu upadku. Dojeżdżał tam na 2 – 3 dni w tygodniu, nocował na polowym łóżku, objeżdżał pola trzęsącą bryczuszką i doradzał miejscowym administrartorom korzystając ze swojego ogromnego, rolniczego doświadczenia. I gdy dopadła go ta nagła choroba, przygotował w głowie najważniejsze wskazówki i dyktował powoli z widocznym ogromnym wysiłkiem, słowo po słowie. Na końcu powiedział komu mam to zawieźć i opadł na łóżko krańcowo zmęczony…


Ten pierwszy fragment wpisu będę uzupełniać opatrując następne fragmenty datami. Każdy z nich będzie jakoś nawiązywał do odpowiedzialności. Ten drugi odniesie się do tego jak ja i kilku fundatorów Fundacji Pomocy Matematyków i Informatyków Niesprawnych Ruchowo postanowiło w czerwcu 2009 wycofać się z FPMiINR i założyć Stowarzyszenie Matematyków i Informatyków z Niepełnosprawnościami i Ich Przyjaciół „Integrał” po to, żeby zająć się tymi podopiecznymi FPMiINR, którzy znaleźli się w skrajnie trudnych sytuacjach życiowych i zdrowotnych, a Fundacja nie starała się ich wspomagać. Czuliśmy się odpowiedzialni. Chociaż jakże teraz trudno sprostać potrzebom i wyzwaniom. Program pomocy, który nazwaliśmy prowizorycznie „BRAMKA KONTAKTOWA DLA ON/SOSowca” będzie stopniowo opisywany na stronie Integrału (www.integral.org.pl). A członek Integrału - opiekun mojego eple.info da się pewnie namówić na komentowanie moich wpisów, a może nawet na dodawanie własnych przemyśleń...