Jak już wspomniano gdzie indziej, Pani Profesor cierpiała w dzieciństwie z powodu dwóch starszych braci. Doświadczenia z owego okresu zaowocowały poczuciem skromności i umiejętnością cieszenia się z byle czego.

Kiedy bowiem matka Pani Profesor, skądinąd obszarniczka na Szkieletczyźnie, rozdawała dzieciom cukierki, Pani Profesor, świadoma nikłych szans załapania się na przysmak, wołała jedynie: "Dla Eluni papelek".

Stąd zapewne także późniejsze, trwałe przywiązanie do "papelków" (ang. papers), z których powstała niezła bibliografia, ale w których nie ma ani śladu cukierka.

Ostatnio wrodzona skromność i uczynność Pani Profesor przejawia się w powiedzeniu "To nawet lepiej" (fr. a bon). Bez względu bowiem na treść otrzymanej wiadomości, Pani Profesor zapewnia, że "to nawet lepiej", tak jak Francuz, rozmawiając w petiserii z sąsiadką i słysząc, że rano pies nasrał jej na wycieraczkę, rzuca mimochodem: "A bon!".

Pani Profesor przydarzył się w życiu jeden taki przypadek, który jednak wyszedł na ludzi dzięki naukom Pani Profesor i jeszcze innej Kobiety swego życia.

Pani Profesor wspomina, że Przypadek rozczulił ją szczególnie, gdy przysłał jej życzenia "z okazji czterdziestych urodzin" w dniu, w którym kończyła 39 lat.

Ponadto Pani Profesor jest zdania, że to nawet lepiej, iż przypadek się rozmnożył w proporcjach zapewniających przetrwanie gatunku.

W wieku mimo podeszłego, Pani Profesor zdradza niezdrowe ciągoty do elektronicznych gadżetów i nowych technologii. W 1998 r. zaczęła używać telefonu komórkowego i już cztery lata później napisała swego pierwszego SMSa.

Na swe 70. urodziny Pani Profesor otrzymała komputer, którego po kolejnych trzech latach zaczęła używać. Efektem jej najnowszych doświadczeń w tej mierze jest chęć posiąścia drugiego komputera. Komputery służą obecnie Pani Profesor do pisania "papelków", a w pewnym stopniu także do komunikacji z rodziną i licznymi innymi bliskimi.